Park rzeźb

P1010883 (Copy)

W Changchun znajduje się park rzeźb, ale że dochodzi już powoli dziesiąta wieczorem odpuszczę sobie zarówno jego opis jak i opis zwiedzania.
Czyli tak…rano siłownia, którą jakoś przeżyłem. Nogi dalej bolą, dzisiaj doszły obolałe ręce, a w sobotę to już zapewne będę chciał umrzeć byleby się resztek bólu pozbyć. Sam jestem sobie winny, ale czasem nawet najlepsze ćwiczenia rozciągające nie pomogą. Wskoczyłem na piętnaście minut na orbitreka, pierwszy raz w życiu, i muszę powiedzieć że wydaje się być to całkiem zacne. Może zastąpię nim czwarty trening biegowy, z którego właściwie i tak zrezygnowałem.

P1010885 (Copy)
Po obiedzie ruszyłem do parku rzeźb, ale o nim napiszę w niedzielę (przynajmniej postaram się) a że zostało mi jeszcze mnóstwo czasu do spotkania klubu (bo Smile przypomniała mi wczoraj że obiecałem przyjść) to postanowiłem pojechać do Decathlonu w Changchun. Zadanie w teorii proste, a w praktyce to zawsze jest pewne ryzyko gdy jedzie się w miejsce nowe do którego nie można dojechać bezpośrednim autobusem. Na szczęście obyło się bez żadnych ekscytujących historii i znalazłem się na prostej drodze do ogromnego ronda za którym stał sporych rozmiarów sklep.

P1010887 (Copy)
Sklep wysoki na 7 pięter z których tylko dwa były pełne sklepów. Przypuszczam że lokalizacja nie taka, a i przebudowa ronda raczej do odwiedzin nie zachęca. No chyba że to nowy sklep, a kurz na nim pochodzi właśnie od przebudowy. W Chinach to ciężko ocenić. Decathlon, jak Decathlon, same znane marki, ceny tak jak można przypuszczać – takie same jak w Polsce, co mnie zaciekawiło bo przecież odpadają koszty transportu, no ale co poradzić. Żałuję teraz że nie przyglądałem się butom bo to może być jeden z nielicznych sklepów w których nie będzie problemów ze znalezieniem mojego rozmiaru.

P1010889 (Copy)
Wzbogacony o nową parę spodni i koszulkę ruszyłem w drogę powrotną. Powroty zawsze są prostsze bo wiadomo gdzie trzeba wysiąść. Tyle tylko że o ile do Decathlonu jechałem 20 minut, tak wracałem minut 40 bo zachciało mi się wracać w czasie gdy połowa Changchun (prawdopodobnie) również wracała do domu.
Dostałem kolejne zajęcia, po 4 godziny w sobotę i niedzielę od 1230 do 1630.  Strasznie mi to popsuło plany treningowe, ale na szczęście pod tym względem jestem na tyle zdolny do dostosowania się że sobie poradzę. Tylko to kolejna szkoła, więc znowu dojazdy…ble, byleby powrót był jakimś bezpośrednim busem.

P1020005 (Copy)
A na zakończenie dnia poszedłem do klubu l było to świetne doświadczenie. Ci młodzi ludzie mają mnóstwo energii i chociaż większość z nich studiuje coś czego nie lubi to jednak przychodzą do tego klubu i ćwiczą angielski. Ćwiczą co prawda w ten dość absurdalny sposób polegający na ryciu na pamięć zdań i wykrzykiwaniu ich do utraty tchu, ale skoro uważają że to działa…
Zrobiliśmy bardzo fajne ćwiczenie, ustawiliśmy się w kółeczko i dreptaliśmy dopóki prowadzący nie krzyknął stop wtedy się obracaliśmy i rozmawialiśmy z osobą stojącą naprzeciwko o wakacjach. Bardzo ciekawe. Kiedyś będę musiał zwlec się wcześnie z łóżka żeby zobaczyć jak wyglądają te Ich poranne ćwiczenia. A na koniec jeszcze mnie odprowadzili, no cudowni ludzie.

P1020006 (Copy)

Mam jakieś dziwne problemy z internetem, więc może mi czasami facebook lub youtube nie działać. Innymi słowy – sprawdzajcie te środki przekazu w miarę regularnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.