Raaaany…

Dlaczego ja tu zostałem? NIE! Dlaczego ja tu w ogóle przyjechałem? Gdybym czytał największa fora poświęcone nauczaniu angielskiego w Chinach i ogólnie życiu obcokrajowców zanim tu przyjechałem to miałbym prawdziwy zgryz z tym czy nie zostać w Polsce.
Fora przyciągają różnych ludzi, to złudzenie anonimowości pozwala niektórym na puszczenie wodzy fantazji i przez lata trafiłem na kilka osób z których internet wyciąga najgorsze.
Z obcokrajowców w Chinach fora także wyciągają najgorsze, zwłaszcza gdy czyta się o tym że Chińczycy to naród chciwych chamów (na przykład), narzekania na pracodawców to norma, potem narzeka się na mieszkanie, tłum, transport, powietrze, jedzenie, kierowców i naprawdę tysiące innych rzeczy.
No i internet nie działa tak jak powinien. Chociaż odnośnie netu to zauważyłem że teraz chociaż nie działa tak jak powinien to działa lepiej niż wtedy gdy działał tak jak powinien. Strony myślą że jestem z Polski a z torrentami łączę się bezpośrednio przez Chiny i mam transfer szybszy niż w Polsce.

Jak już jesteś w Chinach to zaakceptuj to że jesteś w Chinach. 5000 lat historii, kultury i tradycji nie zmieni się dla Ciebie.
Taki mały upust złej energii z mojej strony.

Po całym tygodniu czekania poszedłem biegać.  Tylko godzinka, ale lepsze to niż nic. Prognozy zapowiadają ocieplenie więc może we wtorek rano też uda mi się wymknąć na godzinkę przed świtem. Dzisiaj nadrabiałem zaległości z Premier League. A po lunchu w drodze do i z szkoły będę nadrabiał zaległości z chińskiego. Biegło się dzisiaj ciężko, na szczęście nie było mrozu, ale ta dziwna kolka nie ustaje. Z jakiegoś powodu mam tutaj strasznie wysokie tętno i nie potrafię znaleźć przyczyny, bo przecież ciało powinno się już zaadaptować. No nic.

Wczoraj udało mi się kupić owoce i dostałem od Pana Obwoźnego prezent – mandarynkę w takim ładnym pudełku na którym napisane było ‘Merry Christmas’.

Jeszcze jedna sytuacja z wczorajszego spaceru: pewien Pan chciał sprzedać mi iPhone’a. Ot tak, na ulicy. Trzymał go schowanego w rękawie i zapewne jak to mówią w Kanadzie ‘spadł z ciężarówki’, więc postanowiłem nie kontynuować tej transakcji.

I jeszcze jedna: gdy kupowałem słuchawki podeszła do mnie Pani Chinka przywitała się i życzyła szczęśliwego nowego roku. Ot tak sobie, bez powodu.

Około godziny siódmej rano dostałem smsa od Lidii: ‘Nie mam wody w mieszkaniu, myślałam że wodociągi odcięły wodę. Okazało się że zamarzła w rurach.’
No tak, na słonecznym południu Chin (dobre sobie) woda w rurach zamarza. Zima kurna tysiąclecia. Dobrze że u mnie w mieszkaniu rury nie zamarzły bo jeszcze byłbym gotowy kafelki kuć żeby zobaczyć czemu woda nie płynie. Co te Chiny ze mnie wyciągają.

Ach, w końcu udało się w klasie 11 uruchomić film bo dzieciaki już się doczekać nie mogły. Co prawda potrzebny był nauczyciel i wymiana kabli, ale w końcu się udało a to jest najważniejsze. Chociaż tak między Bogiem a prawdą to w innej klasie to uczniowie wymienili kable, więc nie tyle był potrzebny nauczyciel co ktoś kto wychodzi trochę poza ‘klawisz funkcjonalny + któryś z F’. Do tego jednak potrzeba doświadczenia.
A żeby nie było że tylko oglądamy filmy to dzisiaj męczyliśmy tekst o różnicach kulturowych. I zdecydowanie muszę wziąć jutro cukierki bo moje gardło się doigra wkrótce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.