Na szczęście jest czwartek

Wstałem rano, nie ma internetu, ciemno jak w…Chinach wieczorem (to będzie moje ulubione porównanie), ale na szczęście jest czwartek.
Zjadłem śniadanie i pojechałem do pracy z nadzieją że uda mi się wysłać blogonotkę z pracy. Nie udało się bo dalej nie mamy prądu. Po pierwszych zajęciach pochodziliśmy trochę z Lidią po szkole i poprosiliśmy kogo trzeba. No i po godzince prąd się pojawił.

Szkoła marzeń to naprawdę fajne zajęcia, dużo opinii się powtarza ale to znaczy że to nie je pojedynczy uczniowie chcą ładnych toalet, większych klas, czystych budynków i parku. Oraz nauczycieli którzy się uśmiechają.

Wspominałem że uruchomiliśmy z Lidią klimatyzację? Teraz mamy w gabinecie przyjemne 18 stopnie i więcej nie potrzeba, aż nie chce się wychodzić na zajęcia.

W przerwie obiadowej pojechałem do nudlowej restauracji, gdzie Pan Kucharz przygotowywał nudle na miejsce. Naprawdę! Na miejscu wyrabiał ciasto i w palcach robił makaron. W PALCACH! Niesamowite. I było bardzo dobre. Nie było w tym może wiele mięsa czy warzyw, ale było bardzo smaczne. Smaczniejsze niż nudle w stołówce to na pewno.

Deszcz…ukrywam się w szkole przed deszczem, głównie dlatego że w domu dalej internet nie działa. Ktoś ukradł kable, albo coś innego i firma musi je założyć na nowo. Wieczorem powinno działać. Wyobrażacie to sobie w Polsce? Kraju z europejskimi standardami usług? Dzwonisz do firmy internetowej z problemem  rano, przed południem ktoś do Ciebie przychodzi, po południu problem jest rozwiązany.  Można? Można…

I faktycznie problem został rozwiązany bo internet powrócił. Nie potrafię się temu nadziwić.
Do listy propozycji uczniów należy dopisać:
– możemy się zakochać
– możemy się całować
Powrócił temat czystych ubikacji i większych akademików.  Za to muszę przytoczyć zdanie jednego ucznia bo było bardzo mądre ‘nasze serce może się zakochać, ale my nie możemy’…
– Dlaczego?
– Musimy myśleć o przyszłości, o nauce, o rodzicach.
Jak bumerang powraca też temat większej ilości odpoczynku, snu, czasu dla siebie, na hobby, albo przynajmniej  boiska do koszykówki bliżej szkoły by można dłużej pograć. To już totalna desperacja.

Na kolację wparzyłem do czwórki i musiałem zamawiać dwa razy bo za pierwszym wyszło trochę za mało…W dalszym ciągu zastanawia mnie co zmienia cenę mojego tofu na .3 lub .8 na końcu, skoro wszystko  jest po 0.5…Spokojnie, dojdę do tego.

Czwartki mają jakąś taką przygnębiającą aurę. Praktycznie codziennie wracam do domu o tej samej porze, ale jakoś czwartki męczą mnie bardziej niż jakiekolwiek inne dni. Nie wiem czy to z powodu rozbitego planu, chociaż we wtorki tez jest rozbity czy z jakiegoś innego powodu, ale czwartki sprawiają że chce mi się spać bardziej niż zwykle i praktycznie padam na pysk. Na szczęście jutro jest piątek i czeka mnie świetny trening: piramidka do piątki. Już się nie mogę doczekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.