Mokro

IMG_4589

I niezbyt mi to odpowiada bo chciałem dzisiaj pokręcić kółka nad jeziorem, a jak będzie mokro to nic z tego nie wyjdzie…Za to może jutro…
Wczoraj pojechałem, bo co to za problem wjechać na górę, cztery kółeczka i postanowiłem wracać…’hej, a może zamiast znowu wspinać się pod górę pojadę tak jak tydzień temu’ I skręciłem na skrzyżowaniu w drogę która nie jest górzysta. Nie jest też oświetlona. A lampki nie wziąłem bo ‘po co lampka, skoro pojedziemy pięknie oświetloną drogą’. Na szczęście nie stało się nic strasznego, ale jeszcze kilka takich powrotów i przyjdzie mi kupić noktowizor. W sumie…

IMG_4612

W każdym razie dzisiaj kończę któryśtam tydzień i zostały mi jeszcze dwa…nie mam pojęcia na ile zajęć to się przekłada. Może 4 w każdej klasie, może mniej…Chiny…Rozmowa z Brigitte:
– Bart, to wracasz?
– Tak.
– A gdzie będziesz pracować?
– Nie wiem…
– Ty nic nie wiesz…
– To akurat wiem i to jest prawda.
Chiny.

IMG_4630

I z Wendy:
– Możesz zapytać się Lydii (w domyśle o plan zajęć)
– Tylko że nie wiem gdzie ona jest.
– To nie ma jej w gabinecie?
– No nie zawsze.
– Jest bardzo zajęta.
– Tak, bardzo zajęta.
– To co robisz gdy jesteś sam w gabinecie?
– Uczę się chińskiego, piszę pamiętnik, czytam.
– Nie nudzi ci się?
– Ani trochę.

Od Brigitte macie też część dzisiejszych zdjęć, bo dorwała aparat i zaczęła chodzić po klasie. Nie tylko mi podobają się te wiszące na kratach parasole.

IMG_4650

Ach ta klasa dziewiąta. Świetne dzieciaki.  Dostałem od Li Yao Yao prezent dzisiaj. Skarbonkę. Nie wiem jak ją do Polski wezmę, ale coś będę musiał wykombinować.

IMG_4653

Właśnie się też dowiedziałem od asystentki, która zaprosiła swojego znajomego do oglądania zdjęć w internecie, że przyjdzie znowu właścicielka mieszkania z kolejnym potencjalnym kupcem. Tylko tym razem Lydia jest tak zajęta, że nie przyjdzie z nią.
– Wracasz na lunch do mieszkania?
– Nie.
– Bo właścicielka dzwoniła i chce pokazać mieszkanie kolejnemu chętnemu.
– No to wracam.
I w dalszym ciągu nie wiem czy będą zajęcia w weekend. Chociaż wiem. 2 tygodnie do końca a coraz więcej rzeczy mnie irytuje.  Ostatnia prosta, uśmiech na usta i do przodu.

A potem, tak zupełnie nagle, przyszła Brigitte i już się przestałem denerwować.

Na obiad się dzisiaj wykosztowałem bo kupiłem chlebek pod domem i mięso także pod domem. Do tego kalafior, masa oleju i nie czuć różnicy czy w domu czy na ulicy w restauracji. W końcu odkryłem ten tajemniczy składnik dzięki któremu tu wszystko jest takie dobre. Olej. Olej i jeszcze raz olej. A jak za mało to sól. A potem nadciśnienie u ponad połowy mieszkańców.

IMG_4663