Tydzień czternasty

Pogoda

a-copy

Jak poprzednio zaczynam od pogody. Robi się coraz chłodniej. W sensie temperatura spadła poniżej 20 stopni w ciągu dnia. Jest to o tyle kłopotliwe że dochodzą do tego deszcze więc ta, znana sprzed roku, wilgoć i w efekcie jest po prostu zimno.

b-copy

Oczywiście nie jest to jakiś przeraźliwy chłód, a jedynie przechodzące prosto do kości zimno. Do tego stopnia upierdliwe że nawet biegając w dwóch warstwach czułem się średnio komfortowo. Wszystko wskazuje na to że będę musiał wyciągnąć z szafy rękawiczki bo dłonie to dość mocno odczuwają.

c-copy

Oczywiście pogoda jest tu zupełnie nieprzewidywalna i o ile w jeden dzień było mi chłodno, tak w drugi dzień gdy ubrałem się odpowiednio do zapowiadanej pogody okazało się być wręcz trochę za ciepło. A potem słońce zaczęło wschodzić i przestało być tak przyjemnie, zaczęło się robić chłodniej. Tak, tak wiem, nie ma w tym żadnej logiki ale naprawdę tak było. Im więcej słońca tym było chłodniej.

clipboard01-copy

I te deszcze. Teraz przez kilka miesięcy będzie lać i padać i siąpić i będzie to okres niezwykle, ale to niezwykle upierdliwy. Tylko że nic z tym nie zrobię, muszę zacisnąć zęby i się trzymać.

d-copy

Prezent

Minął trzynasty tydzień semestru, także ostatnie zajęcia przed egzaminem z częścią studentów i dostałem od jednego prezent. Cztery zdjęcia jakie zrobił.

e-copy

To była jedna z najfajniejszych chwil na tym uniwersytecie.

Niekumatość

Tak jak tydzień temu nie wylewałem swoich żalów tak w tym tygodniu już wyleję bo nie mam słów do moich studentów. Po prostu, najzwyczajniej w świecie nie mam.

f-copy

Dostali dwanaście tygodni, trzy miesiące, na przygotowanie prac grupowych. Niektórzy, znaczna część, już je zaprezentowała, ale w dalszym ciągu są ludzie którzy temat olali. Powinienem machnąć na to ręką, w końcu to uniwersytet, ale jakoś nie potrafię. Jest mi tych młodych ludzi, tak po ludzku szkoda, więc staram się im pomóc. Nie chcę żeby ten kurs powtarzali za rok, czy za dwa.

h-copy

To że ja nie chcę nie znaczy że oni nie chcą. Trzy historie.

i-copy

Pierwsza.
Pytam czy ktoś ma prezentacje. Nikt nie ma, więc ruszam ze sprawdzaniem obecności. Okazuje się że są na sali ludzie którzy prezentacji jeszcze nie zrobili, więc pytam co z tym fantem planują zrobić.
Nie rozumieją.
Pytam jeszcze raz.
Nic.
Ktoś im tłumaczy pytanie.
Oni nic.
Mówię że porozmawiamy na przerwie.
Wołam inną osobę, chłopak się pyta czy chodzi o niego, mówię że nie. Dziewczyna podnosi rękę, zaczynam do niej mówić a ona wzrokiem wraca do komórki.
Przerwa.
Nikt nie podchodzi.
Koniec zajęć.
Podchodzi chłopak który usłyszał złe imię zapytać czy chciałem coś od niego.
Kurtyna.

j-copy

Sytuacja druga.
Piątek, moja ulubiona grupa. Ponad 40 osób z 60 w całej grupie nie ma ocen za prezentację. W piątek nikt ich nie przygotował. Dlaczego myśleliśmy że zrobimy je w czasie egzaminu.
Rozwiązanie? Zróbcie je za tydzień, z drugą grupą.
Pod koniec zajęć przychodzi student i pyta czy może zrobić prezentację teraz. No dobra, rób. Dwóch studentów rozmawia ze sobą przez dwie minuty. Co do prezentacji był jeden wymóg – co najmniej pięć minut długości. Dostaje jakąś tam ocenę i od razu pytanie a dlaczego tylko tyle? Co mam zrobić, żeby dostać więcej? Przygotować coś co potrwa pięć minut oznacza dla niego mniej więcej tyle co olać temat i nie drążyć. Obaj woleli dostać niższą ocenę niż przychodzić w kolejny piątek.

k-copy

Sytuacja trzecia.
Niedziela wieczór. Dziewczyna pyta się czy może zrobić prezentacje kiedyś indziej bo będzie wolontariuszką gdzieś tam. No nie ma problemu, są inne klasy, możesz przyjść. Tylko że będzie wolontariuszką cały tydzień. Acha. A czemu nie zrobiłaś tej prezentacji wcześniej? Przepraszam, proszę.
Bardzo niepedagogicznie zgodziłem się na to by zrobili tę prezentację przed egzaminami.

m-copy

Nie mam słów, bo to już nawet nie chodzi o podejście do studiów, ale do życia jako takiego. Ci młodzi ludzie będą mieli srogie problemy gdy przyjdzie im radzić sobie w prawdziwym świecie.

n-copy

Ten Chiński model edukacji zamykający studentów w akademikach może i miał sens kiedyś, ale w chwili obecnej kreuje masę młodych ludzi którzy są odcięci od rzeczywistości.

r-copy

Ot, taka ciekawostka.
Student w każdym kraju jest biedny, nie ma od tego ucieczki. Niektórzy łapią fuchy, niektórzy dostają stypendium, a niektórzy w Chinach pożyczają pieniądze pod zastaw swoich nagich zdjęć. Głównie robią to dziewczyny.
I ja naprawdę chciałbym żartować, ale stało się to dość popularne ostatnio, dziewczyna wysyła swoje nagie zdjęcia a w zamian dostaje pieniądze. Następnie pieniądze oddaje, a pożyczający zdjęcia usuwa.

o-copy

Usuwa. Jasne.

Od groma studentów sprzedaje, a raczej reklamuje, jakieś pierdoły na social media, kosmetyki z Korei, ubrania i tak dalej. Dlaczego? Ludzie nie mają tutaj zaufania do sklepów, mają za to zaufanie do ludzi, więc jeżeli mają coś kupić to wolą kupić od kogoś kogo znają. A to że ten ktoś kogo znają tak naprawdę tego nie posiada i jest jedynie słupem kogoś innego kto jednocześnie prowadzi sklep z którego nie chcieli kupić to inna historia.

Oczywiście można też pójść do pracy. Tylko po co?

HSK2

Po czterech latach w Chinach uznałem że mój chiński jest na poziomie kogoś kto uczył się go regularnie przez rok (dobry Boże, a w ogólniaku uchodziłem za talent językowych…) więc zapisałem się na egzamin.
Oczywiście jak to w Chinach coś się popsuło, nie ma kontaktu ze szkołą w której mam zdawać egzamin i trzeba będzie się tam udać z żoną by parę rzeczy sobie wyjaśnić, ale to mnie jakoś nie denerwuje.

W ogóle ten egzamin mnie nie denerwuje jakoś mocno. No dobrze, nie denerwował mocno aż do dzisiaj gdy w książce znalazłem słowo 大夫 oznaczające lekarza, ale będące kolokwializmem, którego nie znałem. Dlaczego odkrycie nowego słowa jest stresujące? Wszystkie testy HSK powstają w oparciu o pewien zasób znaków. HSK1 ogranicza nas do 150 znaków, HSK2 to 300, HSK3 do 600 i tak dalej aż do HSK6 gdzie mamy 5000+ bo komu by się to chciało liczyć. A jeżeli mamy ograniczony zasób znaków to mamy w konsekwencji ograniczony zasób słownictwa. Także każde nowe słówko wzbudza niepokój, bo 大夫 powinno by zastąpione 医生 , też lekarz ale już oficjalnie i na poziomie HSK2.

W każdym razie, trzymajcie za mnie kciuki w niedzielę, oby tych zaskoczeń nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.